Wróć do: Orzeczenia NSA

Sygnatura

II GSK 654/20

II GSK 654/20 - Wyrok NSA z 2023-09-12

Wynik

Oddalono skargę kasacyjną

Sąd
Naczelny Sąd Administracyjny
Data orzeczenia
12 września 2023
Prawomocne
tak

Treść rozstrzygnięcia

Naczelny Sąd Administracyjny w składzie: Przewodniczący Sędzia NSA Marcin Kamiński Sędzia NSA Dorota Dąbek Sędzia del.WSA Wojciech Sawczuk (spr.) Protokolant Justyna Mordwiłko-Osajda po rozpoznaniu w dniu 12 września 2023 r. na rozprawie w Izbie Gospodarczej skargi kasacyjnej A. S.A. w Ś. od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 11 grudnia 2019 r. sygn. akt VI SA/Wa 1609/19 w sprawie ze skargi A. S.A. w Ś. na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia [...] marca 2019 r. nr Sp. [...] w przedmiocie unieważnienia prawa ochronnego na znak towarowy oddala skargę kasacyjną.

Analiza z kontekstem sprawy

Co to orzeczenie oznacza dla Twojej sprawy?

Zapytaj o skutki rozstrzygnięcia, podstawę prawną albo argumenty do wykorzystania. AnyLawyer rozpocznie od tej konkretnej sprawy.

Zapytaj AnyLawyer o to orzeczenie

Uzasadnienie

I. Wnioskiem z 11 maja 2017 r. A. S.A. w K. (wnioskodawca) wniósł o unieważnienie prawa ochronnego na słowno-graficzny znak towarowy MICHAŁKI o numerze [...] zgłoszony 1 marca 1991 r., które udzielone zostało na rzecz B. S.A. w Ś. Znak towarowy przeznaczony został do oznaczania towarów w postaci cukierków czekoladowych w klasie 30 klasyfikacji nicejskiej. Jako podstawę prawną żądania unieważnienia wskazano art. 7 ust. 1 i 2 oraz art. 8 pkt 1 w zw. z art. 31 ustawy z 31 stycznia 1985 r. o znakach towarowych (Dz. U. z 1985 r. nr 5 poz. 17 ze zm. - dalej jako u.z.t.). Uprawniony do wskazanego znaku towarowego - obecnie B. S.A. w Ś. wniósł o oddalenie wniosku. Strony składały w toku postępowania spornego liczne pisma procesowe, wskazując na racje i argumenty mające przemawiać za zasadnością ich stanowiska. II. Po rozpoznaniu wniosku, Urząd Patentowy Rzeczypospolitej Polskiej, decyzją z [...] marca 2019 r. nr [...] na podstawie art. 31 oraz art. 8 pkt 1 ustawy o znakach towarowych w związku z art. 315 ust. 3 ustawy z 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (t.j. Dz. U. z 2017 r. poz. 776 ze zm. - dalej pwp) unieważnił prawo ochronne na ww. znak towarowy MICHAŁKI o numerze [...] oraz orzekł o kosztach postępowania. Wyjaśnił, że z uwagi na to, że wnioskodawca wystąpił z żądaniem unieważnienia prawa ochronnego w dniu 15 maja 2017 r. (data wpływu wniosku), a zatem po upływie pięciu lat od daty rejestracji znaku (28 maja 1993 r.), który to termin upłynął pod rządami ustawy o znakach towarowych, zastosowanie znajdował art 31 u.z.t. Ocena zasadności wniosku uzależniona jest zatem od wykazania, że sporny znak towarowy został zgłoszony w złej wierze. Zarzut zgłoszenia spornego znaku towarowego w złej wierze został także sformułowany przez wnioskodawcę na niezależnej podstawie z art 8 pkt 1 u.z.t. W konsekwencji ustalenie, że zgłoszenie znaku towarowego dokonane zostało w złej wierze skutkowałoby nie tylko potencjalną możliwością oceny wszystkich podstaw prawnych podniesionych przez wnioskodawcę pomimo upływu czasu o jakim mowa w art 31 u.z.t., ale i unieważnieniem prawa ochronnego na podstawie art. 8 pkt 1 u.z.t. Rozpatrując sprawę na mocy art. 8 pkt 1 u.z.t. organ stwierdził - powołując się na wyrok NSA z 6 sierpnia 2002 r. sygn. akt II SA 3879/01 - że "nie chodzi tu wyłącznie o sprzeczność z zasadami współżycia społecznego samego znaku (jego treści), lecz także o sprzeczność z tymi zasadami określonych działań zgłaszającego i ich zamierzonego skutku." Zdaniem organu naganne zachowanie zgłaszającego sporny znak towarowy oraz brak spełnienia ustawowych przesłanek udzielenia prawa ochronnego powinny zostać ocenione z uwzględnieniem aspektu temporalnego odnoszącego się do daty zgłoszenia znaku towarowego. Istotne zatem dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy są okoliczności faktyczne i prawne istniejące w dniu 1 marca 1991 r. (data zgłoszenia spornego znaku towarowego) i towarzyszące samemu zgłoszeniu dokonanemu przez B. S.A. w Ś. (wówczas B.). Znak towarowy MICHAŁKI zgłoszony został w okresie kształtowania się w Polsce gospodarki rynkowej (w czasie tzw. transformacji ustrojowej), przy czym oznaczenie to (w warstwie słownej) było już wykorzystywane do oznaczania towarów (cukierków czekoladowych) w poprzednim systemie gospodarczym. Dalej organ zauważył, że uprawniony do prawa ochronnego w dacie zgłoszenia mógł wykazać się wieloletnią działalnością gospodarczą związaną z branżą cukierniczą, prowadzoną pierwotnie w formie przedsiębiorstwa państwowego, podporządkowanego następnie organizacyjnie Zjednoczeniu Przemysłu Cukierniczego. Uprawniony należał zatem do grupy zakładów, które w minionym systemie produkowały wyroby cukiernicze i wykorzystywały różne oznaczenia (nie zawsze zarejestrowane jako znaki towarowe) zamieszczane na wytworzonych produktach. Nie ulega również wątpliwości, że zakłady te w nowej rzeczywistości rynkowej nie dokonały (w przeciwieństwie do np. przedsiębiorstw P.) trwających w jednym czasie i miejscu czynności zmierzających do "rozdysponowania" wykorzystywanych wcześniej oznaczeń i rejestracji tych, które do tej pory nie były objęte prawem wyłącznym. Niniejsze postępowanie dotyczyło zatem oznaczenia obecnego w obrocie gospodarczym, którego zdolność do identyfikowania źródła pochodzenia towarów została zakwestionowana przez wnioskodawcę z uwagi na okoliczności faktyczne, które - zdaniem wnioskodawcy - zaistniały i trwały w latach poprzedzających zgłoszenie znaku towarowego. W kontekście powyższego organ podzielił stanowisko wnioskodawcy, że sporny znak towarowy został zgłoszony w złej wierze. Wyjaśniając to stanowisko wskazał, że pojęcie "złej wiary" nie zostało zdefiniowane ani w ustawie o znakach towarowych ani w ustawie prawo własności przemysłowej. Zarówno doktryna jak i orzecznictwo wskazuje, że zła wiara zgłaszającego znak towarowy obejmuje wszelkie przypadki nieuczciwego zgłaszania znaków towarowych oceniane w świetle obiektywnych zdarzeń. Zgłoszenie znaku towarowego w złej wierze należy więc łączyć z zamiarem szkodzenia prawom lub godnym ochrony interesom uczestnika postępowania bądź też innych podmiotów, które poprzez to zgłoszenie mogły zostać naruszone. Świadomości istnienia przeszkód rejestracji lub wcześniejszego używania znaku przez inną osobę muszą towarzyszyć inne, dodatkowe okoliczności. Mając na uwadze domniemanie dobrej wiary wnioskodawca powinien zatem wykazać, że okoliczności istniejące w dacie zgłoszenia znaku towarowego lub istniejące przed powyższą datą dowodzą, że uprawniony działał w złej wierze. Do okoliczności, o jakich mowa powyżej, może należeć m.in. zgłoszenie znaku towarowego w celu zablokowania zgłoszenia lub używania znaku przez osobę dysponującą tym znakiem, a zatem z zamiarem przejęcia pozycji danego znaku towarowego. W ocenie organu, badanie stanu faktycznego w sprawie może obejmować okoliczności, które miały miejsce już po zgłoszeniu znaku towarowego do ochrony, o ile służą one ustaleniu okoliczności towarzyszących zgłoszeniu. Z załączonego do akt sprawy materiału dowodowego, w szczególności z informacji zamieszczonych w decyzji Urzędu Patentowego z [...] lipca 2002 r. w sprawie [...] (akta sprawy, tom I, karty: 17-25), a także ugody z [...] lutego 1994 r. zawartej w protokołach z rozpraw z [...] lutego 1994 r. w sprawach [...] oraz Sp.... i podpisanej m.in. przez uprawnionego, a następnie zacytowanej w decyzjach Urzędu Patentowego z [...] lutego 1994 r. w sprawach [...] oraz [...] (akta rejestrowe [...]) wynika, że w dacie zgłoszenia spornego znaku towarowego uprawniony miał pełną świadomość, że oprócz niego, także inne podmioty wprowadzały do obrotu wyrób cukierniczy "michałki". Jak bowiem wskazano w ww. decyzji z [...] lipca 2002 r., przed zawarciem ugody z [...] lutego 1994 r. uprawniony do prawa ochronnego na znak towarowy oświadczył, że: Cukierki o nazwie "Michałki" produkujemy od ponad 30 lat, dlatego też celowym działaniem było wystąpienie o rejestrację znaku odróżniającego wyroby pochodzące z naszych zakładów od towarów pochodzących z innych firm do niedawna produkujących cukierki o tej samej nazwie, lecz gorszej jakości (...). Za rozsądną uważamy propozycję przyjęcia określenia dwuczłonowego: "Michałki Ś.", Michałki z H.", "Michałki B.", co pozwoli na ugodowe załatwienie powstałego sporu. Powyższe oświadczenie poprzedziło ugodę w sprawach zainicjowanych wnioskami Ś. (...) oraz B. C. Sp. z o.o. w G. (...), w których podmioty te twierdziły, że produkowały wyrób o nazwie "Michałki" od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Bezspornym zatem było w przytoczonych przez wnioskodawcę sprawach, że strony tych postępowań stosowały oznaczenie "michałki" przed zgłoszeniem spornego znaku towarowego. Ostatecznie w toku tych postępowań doszło do zawarcia ugody o następującej treści: "Przyjmuje się zgodnie, że sporny wyrób cukierniczy Michałki będzie na opakowaniach, po wyczerpaniu przez zakłady dotychczasowych opakowań, miał wprowadzony drugi człon określający nazwę Zakładu "Michałki Ś.", "Michałki z H." i "Michałki B.". Zawierając ugodę strony mają na względzie fakt, że przedmiotowy wyrób bazuje na wspólnej technologii oraz możliwość zarejestrowania zmienionych znaków w Urzędzie Patentowym RP działającym w trybie postępowania administracyjnego pod nazwą wskazaną w ugodzie." Z treści ugody jednoznacznie zdaniem Urzędu wynika, że uprawniony zdawał sobie sprawę, że wyrób cukierniczy "michałki" był produkowany przez inne podmioty. Co więcej przyznał, że produkowane wyroby bazują na wspólnej technologii. Oznaczenie "michałki" bez żadnych dodatkowych elementów nie pozwalało na odróżnianie wyrobów uprawnionego od wyrobów innych firm, które również wprowadzały do obrotu wyrób z wykorzystaniem tej samej nazwy. Wskazuje to na kojarzenie słowa "michałki" przez przeciętnych odbiorców z typem danego wyrobu cukierniczego, a nie określonym producentem. Dopiero dodanie do oznaczenia "michałki" dodatkowego oznaczenia określającego nazwę zakładu, tj. Ś., H. i B. miało pozwolić, w świetle ustaleń tych firm, na identyfikację źródła pochodzenia tak oznaczonych towarów. Do stosowania nazwy "michałki" przez inne firmy uprawniony odniósł się zaś w piśmie z 2 grudnia 2017 r. (tom I, karta 152), w którym stwierdził, że "W okresie gospodarki nakazowo-rozdzielczej, w czasach istnienia Zjednoczeń branżowych, wiele nazw wyrobów oraz receptur, powstałych w jednym z zakładów-producentów tych wyrobów, musiało uzyskiwać akceptację Zjednoczenia nie tylko na ich produkcję, ale także te Zjednoczenia w oparciu o technologie opracowane w którymś z podległych zakładów, wyznaczały dodatkowe inne zakłady do ich produkcji, jednocześnie wprowadzając (...) normy zużycia surowców (...), a także normy branżowe. Wg. wiedzy Uczestnika, taka sytuacja miała nie tylko miejsce w Zjednoczeniu Przemysłu Cukierniczego w odniesieniu do nazwy "michałki", ale także w odniesieniu do nazw "krówki", "ptasie mleczko", "irysy" czy kukułki". Bez znaczenia zdaniem Urzędu Patentowego pozostaje natomiast to, że ugoda nie została skutecznie zawarta (nie czyniła zadość wymaganiom określonym przez obowiązujące przepisy prawa, pomimo że powołane w niej znaki towarowe zostały zarejestrowane). Dla oceny zgłoszenia znaku towarowego w złej wierze istotna jest ocena świadomości i zamiarów uprawnionego, którą można wywieść ze składanych oświadczeń niezależnie od tego czy wywołały one określone skutki prawne. Tym samym nie można twierdzić, że skoro ugoda okazała się nieważna, to nie jest możliwe ustalenie stanu świadomości i intencji uprawnionego, które towarzyszyły jej podpisaniu. Nie można także zasadnie twierdzić, że skoro uprawniony oświadczył, że inne firmy produkowały wyrób cukierniczy michałki "do niedawna", to uprawniony mógł zgłosić sporny znak towarowy do ochrony. Już z treści samej ugody wynika nie tylko potrzeba dalszego wykorzystywania dotychczasowych opakowań z nazwą "michałki" przez strony, ale także zamiar dalszej produkcji tego towaru, już ze wskazaniem nazwy zakładu jak w zaproponowanych znakach towarowych. Co istotne, spośród wielu dowodów złożonych przez uprawnionego na okoliczność umieszczania nazwy "michałki" na wyrobach cukierniczych, uprawniony dołączył dowód w postaci artykułu prasowego z 10 sierpnia 1998 r. wydrukowanego w Trybunie Śląskiej (tom IV, karty; 747-748) opisującego stosowanie nazwy "michałki" przez konkurencję. Jak wynika z treści tego dowodu, jeszcze siedem lat po zgłoszeniu spornego znaku towarowego A. S.A. oraz H. S.A. wspólnie (także z innymi zakładami cukierniczymi) uczestniczyły w imprezach plenerowych prezentując tam i przeznaczając do degustacji swoje produkty. W artykule stwierdza się: "W tym roku o zaszczytny tytuł Hit Lata `98 "bić się" będą słodycze (...) czołowych, największych producentów. (...) Producenci sami wyznaczyli do konkursu swoje trzy najlepsze wyroby. F. wybrał czekoladę nadziewaną o smaku adwokata, praliny "Margot" oraz lizaki "Buziaki", H. - "Michałki", czekoladki nadziewane oraz batoniki "2 Michały", a M. - batony "Mars", "Milky Way" i "Snickers" (...) Ś. -"Michałki", czekoladki nadziewane i czekoladę z bakaliami, a W. - trzy rodzaje "Piegusków": kokosowe, z rodzynkami i z czekoladą." Artykuł zawiera ponadto prezentację cukierków "michałki" zarówno z H. jak i ze Ś.. Organ przedstawił również obszernie stanowisko zaprezentowane przez Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 24 lutego 2011 r. sygn. akt II GSK 312/10, wskazujące na okoliczności używania oznaczenia "michałki", zwłaszcza zaś kontekst historyczny (Zjednoczenie Przemysłu Cukierniczego). Powołał się także na wyroki Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 28 lutego 2018 r. sygn. akt VI SA/Wa 1298/17 oraz VI SA/Wa 1592/17. Uwzględniając powyższe, zgłoszenie do ochrony spornego znaku towarowego nie miało na celu odróżniania towarów uprawnionego od towarów innych przedsiębiorców, którzy także stosowali dla wyrobów cukierniczych nazwę "michałki". Uzyskana przez uprawnionego ochrona mająca charakter prawa wyłącznego miała służyć do oddziaływania na inne podmioty w celu uniemożliwiania im oferowania tego samego typu towarów z wykorzystaniem nazwy "michałki". Postępowanie dotyczące zarzutu złej wiary nie może zatem ograniczać się do ustalenia, że znak towarowy został zgłoszony przez podmiot dla towarów, które sam produkował. Uprawniony nie tylko wiedział, że wyraz "michałki" był używany przed zgłoszeniem spornego znaku towarowego, ale miał świadomość, że oznaczeniem tym posługiwały się podmioty z tej samej branży na rynku krajowym, które, podobnie jak uprawniony, podlegały wcześniej wspólnej strukturze nadrzędnej jaką było Zjednoczenie Przemysłu Cukierniczego. Nie ma przy tym znaczenia, że nie wszystkie podmioty należące do Zjednoczenia stosowały nazwę "michałki". Wskazywany przez uprawnionego brak "powszechności" używania oznaczenia "michałki" nie może warunkować oceny zgłoszenia znaku w złej wierze jeśli przez powszechność uprawniony rozumie używanie oznaczenia masowo przez wiele firm. Wystarczające jest bowiem, że obok uprawnionego funkcjonował inny podmiot, który podobnie jak uprawniony stosował oznaczenie dla określonego wyrobu cukierniczego i którego obecność na rynku powinien respektować nie zamykając mu drogi poprzez uzyskanie prawa wyłącznego. Jak wynika natomiast z załączonych dowodów, niezależnie od poziomu staranności i potrzeb w zakresie ochrony znaków towarowych w poprzednim systemie gospodarczym znamienne jest, że uprawniony nie ubiegał się wówczas o ochronę znaku towarowego na swoją rzecz pomimo podnoszonych wieloletnich tradycji wykorzystywania wyrazu "michałki" na opakowaniach towarów. Powyższe jest o tyle istotne, że samo Zjednoczenie Przemysłu Cukierniczego zachęcało podległe mu przedsiębiorstwa do rejestracji znaków towarowych, o czym świadczy pismo z 14 lipca 1973 [tom 11, karty: 165-166]. Co zostało przez organ uznane za istotne, Zjednoczenie w piśmie z 15 maja 1975 r. (tom II, karta 338] zwracało się m.in. do uprawnionego o informację o aktualnym stanie ochrony wyrobów poprzez rejestrację znaków towarowych. D. w Ś. wskazały w odpowiedzi na powyższe pismo na dwa znaki towarowe oraz nadmieniły, że "z chwilą otrzymania ceny na czekoladę "Karkonoską" wystąpimy do Urzędu Patentowego o zarejestrowanie ochronnego znaku towarowego na ten asortyment (tom I, karta 120). Żaden z tych znaków nie zawierał słowa "michałki" pomimo, że z załączonych dowodów wynika, że wyroby oznaczane jako "michałki" były głównym lub jednym ze sztandarowych produktów uprawnionego. Dodać należy, że "michałki" nie zostały także zgłoszone jako wspólny znak towarowy. Za pozostające bez znaczenia w okolicznościach niniejszej sprawy uznano natomiast podnoszone przez uprawnionego pierwszeństwo używania oznaczenia "michałki" w obrocie. Brak jest zresztą jednoznacznych i nie budzących wątpliwości dowodów potwierdzających to stanowisko. W przypadku używania danego oznaczenia przez kliku konkurentów równocześnie, istniejące orzecznictwo nie przypisuje "pierwszeństwu użycia" znaczenia jakiego domaga się uprawniony i nie przyznaje przywileju uzyskania prawa wyłącznego na rzecz jednego podmiotu. Skutkiem takiej rzeczywistości rynkowej jest bowiem niemożliwość rozpoznawania źródła pochodzenia towarów od ustalonego, jednego przedsiębiorcy. Przyznanie zaś prawa jednemu podmiotowi blokowałoby możliwość stosowania oznaczania przez podmioty konkurujące i stosujące to oznaczenie przed datą zgłoszenia. W okolicznościach sprawy nie można także podzielić stanowiska uprawnionego, że posługiwanie się wyrazem "michałki" na opakowaniach towarów przez inne podmioty uzależnione było przed datą zgłoszenia znaku towarowego od jego zgody, a w przypadku jej braku stanowiło naruszenie praw uprawnionego. Nie może o tym świadczyć dowód w postaci dokumentu: projekt z dnia 30 czerwca 1973 r. pt. "Wytyczne w zakresie opracowywania i zatwierdzania norm zużycia surowców /receptur/ oraz norm zużycia opakowań" (tom VIII, karty: 1698-1701]. Jak wynika z oznaczenia dokumentu jest to jedynie projekt, którego dalsze losy nie zostały udokumentowane. Jak wynika z treści projektu wprowadza się zasadę konieczności uzyskania zgody przedsiębiorstwa macierzystego /tj. tego które wyrób opracowało/ na podjęcie produkcji tego wyrobu przez jakiekolwiek inne przedsiębiorstwa. Uprawniony nie przedstawił żadnych dowodów na udzielenie takiej zgody, która potwierdzałaby, że inne przedsiębiorstwa traktowały uprawnionego jako "przedsiębiorstwo macierzyste". W świetle zaś treści ugody poprzedzonej żądaniami unieważnienia prawa ochronnego na sporny znak towarowy przez przedsiębiorstwa stosujące oznaczenie "michałki" istnienia takiej zgody trudno nawet domniemywać. Ponadto jak wynika z treści projektu dokument ten przewidywał powstanie procedury dotyczącej nadawania liczbowego symbolu wyrobu, akceptacji nazwy pod kątem jej niepowtarzalności i ewidencjonowania zgłoszonego wyrobu. Także w tym zakresie brak jest dowodów, by sporne oznaczenie było objęte takim postępowaniem. Nie można także wnioskować o przynależności prawa do oznaczenia "michałki" na podstawie pisma skierowanego do uprawnionego przez pełnomocnika H. z S. z dnia 31 maja 1999 r. zawierającego propozycję spotkania w celu przedyskutowania oferty "nabycia prawa używania znaku towarowego MICHAŁKI przez H." (tom II, karta 164). Pismo to powstało bowiem wiele lat po zgłoszeniu i rejestracji spornego znaku towarowego, a poszczególne przedsiębiorstwa mogły wobec powyższego faktu przyjmować różne strategie biznesowe w celu prowadzenia dalszej produkcji wyrobów i unikania procesów sądowych niezależnie od okoliczności prawnych i faktycznych. O braku złej wiary nie mogą także świadczyć pisma informacyjne kierowane przez zakłady cukiernicze (w tym uprawnionego do prawa ochronnego na sporny znak towarowy) informujące konkurentów o dokonanych w Urzędzie Patentowym zgłoszeniach znaków towarowych i konieczności respektowania praw wynikających z ustawy o znakach towarowych (np. tom II 329-337). Powyższe pisma nie świadczą ani o zasadności dokonanych zgłoszeń ani o utrwalonej praktyce wymieniania tego typu informacji. O tym, że czynności te nie były zwyczajową formą powiadomień, które łączyły się z akceptacją zawartych w nich oświadczeń świadczą ponownie wnioski o unieważnienie prawa ochronnego na sporny znak towarowy: H. w S. (Sp....) oraz B. Sp. z o.o. w G. (Sp....), a więc podmiotów stosujących oznaczenie "michałki" na swych wyrobach. Z kolei jak wynika ze stanowiska uprawnionego przedstawionego na rozprawie w dniu 28 lutego 2019 r. S z siedzibą L. zaniechała wprowadzania do obrotu cukierków pod nazwą "michałki" dopiero na skutek wyroku sądowego w sprawie zainicjowanej przez uprawnionego. W ocenie organu ogół informacji jakimi dysponował uprawniony w momencie zgłoszenia świadczy o tym, że dążył on do uzyskania prawa wyłącznego będąc świadomym określonej praktyki handlowej innych przedsiębiorstw, niegdyś również podlegających Zjednoczeniu Przemysłu Cukierniczego, a dotyczących wykorzystania oznaczenia "michałki" dla określonych towarów (cukierków czekoladowych z odpowiednim nadzieniem). W ocenie organu charakter ograniczający konkurencję w oferowaniu towarów określonego rodzaju, w kontekście wyrobów cukierniczych, ma słowo "michałki" zapisane mało charakterystyczną czcionką. Czcionka ta nie oddziałuje bowiem na przeciętego odbiorcę w sposób pozwalający zidentyfikować źródło pochodzenia tych towarów. Jest jedynie sposobem zapisu wyrazu "michałki" i nie może "zatrzeć" znaczenia elementu słownego oraz nadać oznaczeniu postrzeganemu jako całość waloru identyfikacyjnego. W konsekwencji unieważnienie prawa ochronnego na znak towarowy nr [...] na podstawie art. 8 pkt 1 u.z.t. powodował, że ocena pozostałych zarzutów, sformułowanych na mocy innych podstaw prawnych, jest zbędne. III. Skargę na powyższą decyzję Urzędu Patentowego wywiódł A. S.A. w Ś. zarzucając: 1. naruszenie przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy, a mianowicie: 1. art. 7, art 8, art. 77 § 1 oraz art. 80 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (Dz.U. z 2018 r. poz. 2096 t.j. z późn. zm., dalej: "kpa") poprzez: nierozpatrzenie w sposób wyczerpujący całości materiału dowodowego oraz niepodjęcie wszystkich czynności niezbędnych do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego sprawy, dokonanie oceny dowodów z przekroczeniem zasad swobodnej oceny dowodów oraz bez wzięcia za podstawę całości złożonego w sprawie materiału dowodowego, co doprowadziło do ustalenia przez urząd błędnego stanu faktycznego sprawy wyrażającego się w: a) błędnej interpretacji postanowień ugody zawartej pomiędzy poprzednikiem prawnym Skarżącego, H, (dalej "H.") oraz B. w G. (dalej ".) oraz oświadczenia poprzednika prawnego Skarżącego, złożonego w sprawie Sp...., b) błędnym uznaniu przez Urząd, iż rzekome wcześniejsze używanie nazwy "michałki" przez H. oraz B. spowodowało powstanie na rzecz tych podmiotów praw wyłącznych do nazwy "michałki", które są skuteczniejsze względem zarejestrowanego z pierwszeństwem od 1 marca 1991 roku znaku towarowego Skarżącego, c) błędnym ustaleniu, iż w dacie zgłoszenia spornego znaku, nie spełniał on funkcji oznaczenia pochodzenia towarów Skarżącego od towarów innych przedsiębiorstw, d) pominięciu pierwszeństwa używania spornego znaku towarowego przez Skarżącego, e) pominięciu materiału dowodowego potwierdzającego pierwszeństwo Skarżącego w zakresie: - produkcji cukierków oznaczonych jako "michałki", w tym owijki pochodzącej z roku 1963 i spisu inwentarza, potwierdzającego posiadanie przez Skarżącego maszyn do produkcji cukierków czekoladowych z nadzieniem arachidowym, które pierwotnie nazywano grylażowymi, a potem oznaczono jako "michałki", już w 1947r., - korzystania z oznaczenia "michałki", w tym zestawień sprzedaży, norm zużycia surowców i oświadczeń T. L., E. H., H. G., f) pominięciu złożonego przez Skarżącego materiału dowodowego wskazującego na sposób funkcjonowania Zjednoczenia Przemysłu Cukierniczego, w tym zasad opracowywania i wdrażania asortymentu produktowego w zakładach podległych Zjednoczeniu oraz ustalania ich nazw handlowych, g) pominięciu zarzutu Skarżącego w zakresie nadużycia prawa przez Uczestnika postępowania, zgodnie z zasadą venire contra factum proprium, za które należy uznać złożenie wniosku o unieważnienie znaku towarowego "michałki" [...] w sytuacji, gdy Uczestnik postępowania wcześniej nie negował prawa wyłącznego Skarżącego do znaku "michałki" [...], a możliwość i technologię produkcji cukierków "michałki" zdobył poprzez kolaborację z licencjobiorcą Skarżącego, uznając tym samym prawa Skarżącego do znaku "michałki" [...], h) błędnym ustaleniu, że zgłaszając sporny znak towarowy Skarżący działał w zamiarze uniemożliwienia innym podmiotom oferowania wyrobów cukierniczych z wykorzystaniem nazwy "michałki", i) nieuzasadnionym pominięciu warstwy graficznej spornego znaku towarowego w ocenie możliwości spełniania przez ten znak funkcji oznaczenia pochodzenia, co doprowadziło do wydania wadliwej decyzji, 2. art. 77 § 4 kpa poprzez przyjęcie za podstawę zaskarżonej decyzji faktów znanych Urzędowi Patentowemu RP z urzędu, tj. okoliczności wynikających z dokumentów złożonych w aktach rejestrowych spornego znaku i dotyczących postępowania o unieważnienie spornego znaku prowadzonych pod sygn. Sp.... oraz Sp...., czego Urząd nie zakomunikował stronom przed wydaniem decyzji w sprawie, co uniemożliwiło Skarżącemu właściwą obronę jego interesów, 3. art. 107 § 3 kpa poprzez brak wskazania przez Urząd Patentowy RP w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji: a) przyczyn, z powodu których odmówił wiarygodności i mocy dowodowej dowodom przedłożonym przez Skarżącego na okoliczność: - historycznego pierwszeństwa Skarżącego w zakresie produkcji cukierków oznaczonych jako "michałki" oraz pierwszeństwa korzystania z tego oznaczenia, - sposobu funkcjonowania Zjednoczenia Przemysłu Cukierniczego, w tym zasad opracowywania i wdrażania asortymentu produktowego w zakładach podległych Zjednoczeniu oraz ustalania ich nazw handlowych, - nadużycia przez Uczestnika postępowania prawa, zgodnie z zasadą venire contra factum proprium, za które należy uznać złożenie wniosku o unieważnienie znaku towarowego "michałki" [...] w sytuacji, gdy Uczestnik postępowania wcześniej nie negował prawa wyłącznego Skarżącego do znaku "michałki" [...], a możliwość i technologię produkcji cukierków czekoladowych z dodatkiem orzechów arachidowych o nazwie "michałki" zdobył poprzez kolaborację z licencjobiorcą Skarżącego, uznając tym samym prawa Skarżącego do znaku "michałki" [...], b) jasnych przyczyn oddalenia wniosku dowodowego Skarżącego o przeprowadzenie dowodu z zeznań świadków w osobach: B. C., Aliny G. oraz E. H., c) jasnych motywów rozstrzygnięcia, tworzących logiczny wywód i pozwalających Skarżącemu zrozumieć przyjęty przez Urząd Patentowy RP tok rozumowania i podjąć właściwą polemikę z przesłankami faktycznymi i prawnymi, którymi kierował się Urząd Patentowy RP przy wydawaniu zaskarżonej decyzji, co uniemożliwiło Skarżącemu właściwą obronę jego interesów, 4. art. 78 § 1 kpa poprzez nieuwzględnienie wniosku Skarżącego o przeprowadzenie dowodu z zeznań świadków w osobach B. C., A.G. i E. H. na okoliczność pierwszeństwa produkcji cukierków z nadzieniem arachidowym, oznaczonych jako "michałki". 2. naruszenie przepisów prawa materialnego, które miało wpływ na wynik sprawy, a mianowicie art. 8 pkt 1 ustawy z dnia 31 stycznia 1985 r. o znakach towarowych [Dz. U. z 1985 r., Nr 5 poz. 17 ze zm., dalej: "u.z.t."] poprzez: 1. jego błędną interpretację i przyjęcie, iż do uznania że doszło do zgłoszenia znaku z naruszeniem w/w przepisu (tj. w złej wierze) wystarczy ustalenie, iż w dacie zgłoszenia znaku towarowego, Skarżący wiedział, że przed zgłoszeniem spornego znaku był on używany także przez inne podmioty dla takich samych towarów. 2. poprzez niewłaściwe zastosowanie, tj. uznanie, że Skarżący dokonał zgłoszenia znaku towarowego słowno-graficznego "michałki" [...] w złej wierze i w konsekwencji unieważnienie prawa ochronnego na ten znak, w sytuacji gdy w niniejszej sprawie brak przesłanek do stwierdzenia złej wiary Skarżącego w dacie zgłoszenia spornego znaku. Strona skarżąca wniosła o uchylenie zaskarżonej decyzji i przekazanie sprawy organowi do ponownego rozpoznania oraz o orzeczenie o kosztach. IV. Wyrokiem z 11 grudnia 2019 r. sygn. akt VI SA/Wa 1609/19, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę A. S.A. w Ś. na decyzję Urzędu Patentowego z [...] marca 2019 r. nr [...]. Jak wyjaśnił, z art. 8 pkt 1 u.z.t. wynika, że niedopuszczalna jest rejestracja znaku, który jest sprzeczny z obowiązującym prawem lub zasadami współżycia społecznego. Wśród określonych w art. 8 u.z.t. przesłanek niedopuszczalności rejestracji znaku nie ma jednak działania zgłaszającego w złej wierze. Pojęcia naruszenia zasad współżycia społecznego i złej wiary nie są przy tym tożsame. Zasady współżycia społecznego są obiektywnym miernikiem oceny i w art 8 pkt 1 u.z.t. zostały odniesione do samego znaku towarowego, a nie do zachowania podmiotu zgłaszającego ten znak do zarejestrowania. Niemniej jednak przy badaniu naruszenia zasad współżycia społecznego należy brać pod uwagę elementy podmiotowe, zatem również określone, naganne zachowanie zgłaszającego znak. Nie chodzi bowiem wyłącznie o sprzeczność z zasadami współżycia społecznego samego znaku (jego treści), lecz także o sprzeczność z tymi zasadami określonych działań zgłaszającego i ich zamierzonego skutku. Ze znakiem towarowym wiąże się bowiem istotne w obrocie gospodarczym domniemanie, że podmiot, który się posługuje tym znakiem ma do niego prawo, a towary opatrzone takim znakiem pochodzą od niego. Sprzeczność z zasadami współżycia społecznego, stanowiąca przesłankę niedopuszczalności zarejestrowania znaku towarowego, należy łączyć nie tylko bezpośrednio z samym znakiem, ale również odnosić należy do działań zgłaszającego i ich skutku, które obejmują także zawłaszczenie cudzego znaku, nawet, jeśli nie jest objęty ochroną wynikającą z rejestracji. WSA wyjaśnił dalej, że zgłoszenie znaku towarowego w złej wierze ma miejsce wówczas, gdy następuje pomimo wiedzy lub niewiedzy, będącej następstwem braku staranności, o istnieniu cudzego prawa lub interesu godnego ochrony, które mogą być przez to zagrożone i z zamiarem szkodzenia tym interesom. Dla oceny złej wiary zgłaszającego istotne znaczenie ma właśnie zamiar naganny z punktu widzenia zasad uczciwości. Jest tak wówczas, gdy zgłoszenie znaku jest dokonywane w celu wyeliminowania konkurenta z zamiarem przechwycenia jego klienteli. Działa w złej wierze ten, kto wie lub przy dołożeniu należytej staranności powinien wiedzieć o rzeczywistym używaniu znaku przez innego przedsiębiorcę z sukcesem i - uprzedzając jego wniosek o rejestrację znaku - sam dokonuje zgłoszenia tego znaku. Zła wiara zgłaszającego znak towarowy obejmuje zatem wszelkie przypadki nieuczciwego zgłaszania znaków towarowych oceniane w świetle obiektywnych zdarzeń. Zgłoszenie znaku towarowego w złej wierze należy łączyć z zamiarem szkodzenia prawom lub godnym ochrony interesom uczestnika postępowania bądź też innych podmiotów, które poprzez to zgłoszenie mogły zostać naruszone. Podkreśla się przy tym, że świadomości istnienia przeszkód rejestracji lub wcześniejszego używania znaku przez inną osobę muszą towarzyszyć inne, dodatkowe okoliczności. Mając na uwadze domniemanie dobrej wiary, to wnioskodawca powinien zatem wykazać, że okoliczności istniejące w dacie zgłoszenia znaku towarowego lub istniejące przed powyższą datą dowodzą, że uprawniony działał w złej wierze. Powołując wyrok Trybunału Sprawiedliwości z 11 czerwca 2009 r. sygn. akt C-529/07 Chocoladefabriken Lindt & Sprüngli AG v. Franz Hauswirth GmbH, WSA wskazał na ustalone nim przesłanki w celu oceny istnienia złej wiary zgłaszającego tj. konieczność uwzględnienia wszelkich istotnych czynników właściwych w danym przypadku i istniejących w chwili dokonywania zgłoszenia, w szczególności: - okoliczność, że zgłaszający wiedział lub powinien wiedzieć, iż osoba trzecia używa w co najmniej jednym państwie członkowskim oznaczenia identycznego lub podobnego dla towaru identycznego lub do złudzenia podobnego do oznaczenia zgłoszonego do rejestracji; - zamiar uniemożliwienia przez zgłaszającego dalszego używania tego oznaczenia przez osobę trzecią; - stopień ochrony prawnej, z której korzysta oznaczenie osoby trzeciej i oznaczenie zgłoszone do rejestracji. Kontynuując rozważania, Sąd pierwszej instancji wyjaśnił, że domniemanie znajomości przez zgłaszającego faktu, iż osoba trzecia używa w co najmniej jednym państwie członkowskim oznaczenia identycznego lub podobnego dla towaru identycznego lub do złudzenia podobnego do oznaczenia zgłoszonego do rejestracji, może wynikać w szczególności z ogólnej znajomości w odnośnym sektorze gospodarczym faktu takiego używania, przy czym o takiej znajomości można wnioskować zwłaszcza na podstawie czasu trwania takiego używania. Im dłużej trwa używanie, tym jest bowiem bardziej prawdopodobne, że zgłaszający wiedział o tym w momencie dokonywania zgłoszenia rejestracyjnego. Jednakże domniemanie to nie wystarczy, by stwierdzić istnienie złej wiary zgłaszającego. Zamiar zgłaszającego w chwili dokonywania zgłoszenia rejestracyjnego jest elementem subiektywnym, który powinien być stwierdzany poprzez odniesienie do obiektywnych okoliczności danej sprawy. Podsumowując analizę powołanego wyroku Trybunału Sprawiedliwości, WSA wskazał, że orzeczenie to pozwala na postawienie tezy, że każde zgłoszenie dokonane w innym celu niż spełnienie przez znak towarowy podstawowej funkcji polegającej na zagwarantowaniu odbiorcy tożsamości pochodzenia tego samego towaru lub usługi, bez ryzyka wprowadzenia w błąd, będzie zgłoszeniem w złej wierze, np. uniemożliwienie osobie trzeciej wejścia na rynek, zgłoszenie oznaczenia, które z uwagi na swój charakter będzie ograniczało konkurencję w oferowaniu towarów określonego rodzaju. Badanie stanu faktycznego w sprawie może obejmować zdaniem WSA również okoliczności, które miały miejsce już po zgłoszeniu znaku towarowego do ochrony, o ile służą one ustaleniu okoliczności towarzyszących zgłoszeniu i będą wskazywały na zamiar zgłaszającego znak towarowy. W konsekwencji, nawiązując do orzecznictwa Urzędu Patentowego, sądów administracyjnych oraz doktryny prawa WSA wskazał, że art. 8 pkt 1 u.z.t. musi być interpretowany rozszerzająco i obejmuje nie tylko samą postać znaku, ale również elementy podmiotowe. Podstawą unieważnienia mogą być, zatem nie tylko cechy samego znaku towarowego, ale także naganne zachowania zgłaszającego. Za prawidłowością takiej interpretacji art. 8 pkt.1 u.z.t. przemawia również treść art. 31 u.z.t. wprost przewidująca możliwość unieważnienia prawa z rejestracji uzyskanego w wyniku działania w złej wierze. Istotne dla rozstrzygnięcia sprawy są zdaniem WSA okoliczności faktyczne i prawne istniejące w dniu 1 marca 1991 r. (data zgłoszenia spornego znaku towarowego) i towarzyszące samemu zgłoszeniu dokonanemu przez A. S.A. w Ś. (poprzednio D). Odnosząc się w związku z tym do zarzutu naruszenia art. 78 § 1 k.p.a. poprzez nieuwzględnienie wniosku o przeprowadzenie dowodu z zeznań świadków WSA wskazał, że zawnioskowani świadkowie, zgodnie z treścią wniosku, mieliby świadczyć na okoliczność przysługującego Uprawnionemu pierwszeństwa produkcji cukierków z oznaczeniem "michałki" oraz korzystania z oznaczenia "michałki". Okoliczność ta nie była sporna, jednakże sama w sobie nie mogła determinować przedmiotowego rozstrzygnięcia. Także "pierwszeństwo" używania oznaczenia nie mogło w świetle zaistniałych w sprawie okoliczności czynić postawionego zarzutu zgłoszenia znaku towarowego w złej wierze niezasadnym. Za nietrafny uznano także zarzut, że Urząd Patentowy dopuścił się naruszenia przepisów postępowania bowiem nie stwierdził "nadużycia przez uczestnika postępowania prawa, zgodnie z zasadą venire contra factum proprium, za które należy uznać złożenie wniosku o unieważnienie znaku towarowego michałki [...] w sytuacji, gdy uczestnik postępowania wcześniej nie negował prawa wyłącznego skarżącego do tego znaku. Wnioskodawca od roku 2002 dysponował decyzją Urzędu Patentowego z 12 lipca 2002 r., wydaną w sprawie między tymi samymi stronami, w której organ stwierdził, że znak MICHAŁKI i znak MICHAŁKI ZAMKOWE nie są do siebie podobne w rozumieniu art. 9 ust. 1 pkt 1 u.z.t. Sąd pierwszej instancji nie podzielił również twierdzenia skarżącego, że Urząd Patentowy "całkowicie zaniechał" rozpatrzenia spornego znaku towarowego w jego całokształcie, gdyż "zdaje się całkowicie ignorować fakt, że sporny znak towarowy został zarejestrowany jako wyraz "michałki" zapisany czarną, pogrubioną i stylizowaną czcionką. W decyzji organ wyjaśnił charakter oznaczenia "michałki" zapisanego mało charakterystyczną czcionką w kontekście wyrobów cukierniczych. Stwierdził też, że czcionka ta nie oddziałuje na przeciętego odbiorcę w sposób pozwalający zidentyfikować źródło pochodzenia tych towarów. Jest jedynie sposobem zapisu wyrazu "michałki" i nie może "zatrzeć" znaczenia elementu słownego oraz nadać oznaczeniu postrzeganemu jako całość waloru identyfikacyjnego. Odnosząc się do dokonanej przez skarżącego interpretacji treści ugody w sprawach zainicjowanych wnioskami H. w S. (Sp....) oraz B. Sp. z o.o. w G. (Sp..) o unieważnienie prawa ochronnego na sporny znak towarowy WSA wskazał, że badanie skuteczności zawartych umów należy do właściwości sądów powszechnych zatem nie może być mowy o jej podważaniu, bądź nie. Tym niemniej prawidłowo dokonana przez organ analiza treści ugody oraz okoliczności związanych z jej zawarciem zaprzecza stanowisku skarżącego, że dokonując zgłoszenia spornego znaku towarowego działał w uzasadnionym przekonaniu, iż jest on wyłącznie uprawniony do stosowania nazwy "michałki" dla cukierków czekoladowych z nadzieniem arachidowym. Istotnym jest zatem, że organ dokonał prawidłowej oceny okoliczności faktycznych, a to z kolei pozwoliło na logiczne wywiedzenie tezy, że działanie skarżącego było działaniem w złej wierze i jako takie stanowi kwalifikowaną postać działania sprzecznego z zasadami współżycia społecznego. Urząd Patentowy nie przyznawał żadnemu z podmiotów praw wyłącznych do nazwy "michałki" ani nie klasyfikował takich praw jako skuteczniejszych względem pozostałych. Jak wynika z ustaleń organu, nazwą "michałki" skarżący posługiwał się przez wiele lat przed jej zgłoszeniem w celu uzyskania prawa wyłącznego jednakże nie był jedynym podmiotem wykorzystującym ten termin w obrocie. Przed zawarciem ugody z 28 lutego 1994 r., uprawniony do prawa ochronnego na znak towarowy oświadczył. że: "Cukierki o nazwie "Michałki" produkujemy od ponad 30 lat, dlatego też celowym działaniem było wystąpienie o rejestrację znaku odróżniającego wyroby pochodzące z naszych zakładów od towarów pochodzących z innych firm do niedawna produkujących cukierki o tej samej nazwie, lecz gorszej jakości (...)". Samo używanie tej nazwy odbywało się w szczególnych okolicznościach, gdyż podmioty stosujące tę nazwę podlegały uprzednio Zjednoczeniu Przemysłu Cukierniczego. Podmioty te były zatem zrzeszone w jednej nadzorującej "centrali", a sporna nazwa była stosowania nie dla jakichkolwiek towarów, lecz dla określonego towaru z branży cukierniczej. Skarżący stwierdził również, że "W okresie gospodarki nakazowo-rozdzielczej, w czasach istnienia Zjednoczeń branżowych, wiele nazw wyrobów oraz receptur, powstałych w jednym z zakładów-producentów tych wyrobów, musiało uzyskiwać akceptację Zjednoczenia nie tylko na ich produkcję, ale także te Zjednoczenia w oparciu o technologie opracowane w którymś z podległych zakładów, wyznaczały dodatkowe inne zakłady do ich produkcji, jednocześnie wprowadzając (...) normy zużycia surowców (...), a także normy branżowe. Wg wiedzy Uczestnika, taka sytuacja miała nie tylko miejsce w Zjednoczeniu Przemysłu Cukierniczego w odniesieniu do nazwy "michałki", ale także w odniesieniu do nazw: (...)". Skarżący przyznawał więc, że towary z wykorzystaniem nazwy "michałki" były produkowane i pochodziły także od innych firm. Należy zatem zgodzić się z organem, że interpretacja ugody dokonywana przez skarżącego ma na celu doprowadzenie do nieprawdziwego wniosku, że inne podmioty stosujące nazwę "michałki" były w tym zakresie uzależnione od zgody skarżącego, co miałoby przeczyć zarzutowi zgłoszenia znaku towarowego w złej wierze. W sprawie istotne znaczenie ma treść ustaleń i oświadczeń skarżącego w toku prowadzonych postępowań, z których wynika jego wiedza oraz świadomość skutków przyznania prawa wyłącznego jednemu podmiotowi. W ocenie WSA organ dokonał wyczerpującego zbadania okoliczności w celu ustalenia prawidłowego stanu faktycznego, ocenianego przez pryzmat zarzutu zgłoszenia znaku towarowego w złej wierze i opartego na podstawie art. 8 pkt 1 u.z.t. W dacie zgłoszenia uprawniony miał pełną świadomość, że oprócz niego, także inne podmioty wprowadzały do obrotu wyrób cukierniczy "michałki". Zgłoszenie do ochrony spornego znaku towarowego nie miało na celu odróżnianie towarów uprawnionego od towarów innych przedsiębiorców, którzy także stosowali dla wyrobów cukierniczych nazwę "michałki". Uzyskana ochrona mająca charakter prawa wyłącznego miała służyć do oddziaływania na inne podmioty w celu uniemożliwiania im oferowania tego samego typu towarów z wykorzystaniem nazwy "michałki". Skarżący wiedział, że wyraz "michałki" był używany przed zgłoszeniem spornego znaku towarowego, a nadto miał świadomość, że oznaczeniem tym posługiwały się podmioty z tej samej branży na rynku krajowym, które, podobnie jak uprawniony, podlegały wcześniej wspólnej strukturze nadrzędnej jaką było Zjednoczenie Przemysłu Cukierniczego. Przy czym nazwa wyrobu jak i receptura według której był on produkowany była dla wszystkich producentów identyczna i zalecana do stosowania przez Zjednoczenie. Obok zatem skarżącego funkcjonowali inni producenci którzy podobnie jak skarżący stosowali oznaczenie dla określonego wyrobu cukierniczego, i których obecność na rynku powinien skarżący respektować nie zamykając drogi poprzez uzyskanie prawa wyłącznego. Ogół informacji jakimi dysponował skarżący w momencie zgłoszenia spornego oznaczenia do ochrony świadczy o tym, że dążył on do uzyskania prawa wyłącznego będąc świadomym określonej praktyki handlowej innych przedsiębiorstw, podlegających Zjednoczeniu Przemysłu Cukierniczego, a dotyczących wykorzystania oznaczenia "michałki" dla określonych towarów jakimi są cukierki czekoladowe z odpowiednim nadzieniem. V. Skargę kasacyjną od powyższego wyroku wywiodły A. S.A. w Ś. zaskarżając go w całości i zarzucając: I. na podstawie art. 174 pkt 2 p.p.s.a. naruszenie przepisów postępowania w sposób mogący mieć istotny wpływ na wynik sprawy, a mianowicie: 1. naruszenie art. 134 § 1 p.p.s.a. w zw. z art. 7, art. 8, art 77 § 1, art. 80 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (Dz. U. z 2018 r. poz. 2096 t.j. z późn. zm., dalej jako "kpa") oraz w zw. z art 77 § 4 k.p.a., art 107 § 3 k.p.a. i art. 78 § 1 k.p.a., jak również w zw. z art. 8 pkt 1 ustawy z dnia 31 stycznia 1985 r. o znakach towarowych (Dz. U. z 1985 r. Nr 5 poz. 17 ze zm., dalej; "u.z.t."), polegające na nierozpoznaniu sprawy w granicach skargi poprzez nierozpoznanie i nieodniesienie się do wszystkich zarzutów objętych skargą, co doprowadziło do błędnego uznania, iż Skarżący dokonał zgłoszenia znaku towarowego "michałki" [...] w złej wierze; 2. naruszenie art. 141 § 4 p.p.s.a. polegające na błędnym uzasadnieniu zaskarżonego wyroku poprzez niewyjaśnienie powodów dla których zarzuty przeciwko decyzji Urzędu Patentowego z dnia 14 marca 2019 r. (sygn. akt Sp....) podniesione przez Skarżącego w skardze nie zostały uwzględnione, jak również poprzez zawarcie uzasadnienia wewnętrznie sprzecznych oraz niejasnych twierdzeń, a przez to naruszenie obowiązku należytego wyjaśnienia motywów podjętego rozstrzygnięcia, co uniemożliwia kontrolę zaskarżonego wyroku; 3. naruszenie art. 145 § 1 pkt 1 lit. a) i c) p.p.s.a. poprzez jego niezastosowanie i oddalenie skargi na decyzję Urzędu Patentowego z dnia 14 marca 2019 r. (sygn. akt Sp....); 4. naruszenie art. 151 p.p.s.a. poprzez jego zastosowanie pomimo tego, iż decyzja Urzędu Patentowego z dnia 14 marca 2019 r. (sygn. akt Sp....) została wydana z rażącym naruszeniem przepisów prawa procesowego oraz materialnego i zasługiwała na uchylenie; II. na podstawie art. 174 pkt 1 p.p.s.a. naruszenie przepisów prawa materialnego, a mianowicie naruszenie art. 8 pkt 1 u.z.t. poprzez jego błędną wykładnię i błędne zastosowanie, co skutkowało przyjęciem przez Sąd, że do zgłoszenia znaku "michałki" [...] w złej wierze wystarczy ustalenie, iż w dacie zgłoszenia znaku towarowego Skarżący wiedział, że przed zgłoszeniem spornego znaku był on używany także przez inne podmioty dla takich samych towarów. Strona skarżąca kasacyjnie wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania ewentualnie, w przypadku uznania, że wskazane zarzuty naruszenia przepisów postępowania nie miały istotnego wpływu na wynik sprawy, uchylenie zaskarżonego orzeczenia i rozpoznanie, na podstawie art 188 p.p.s.a., skargi wniesionej do WSA poprzez jej uwzględnienie i uchylenie decyzji Urzędu Patentowego RP z 14 marca 2019 r. W każdym z powyższych przypadków strona wniosła o orzeczenie na jej rzecz o kosztach postępowania. VI. W odpowiedzi na skargę kasacyjną uczestnik postępowania - wnioskodawca, wniósł o jej oddalenie, podtrzymując dotychczasowe twierdzenia. Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje: VII. Skarga kasacyjna jest niezasadna. Na wstępie przypomnienia wymaga, że zgodnie z art. 183 § 1 p.p.s.a. Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznaje sprawę w granicach skargi kasacyjnej, jednakże bierze z urzędu pod uwagę nieważność postępowania. W niniejszej sprawie nie występują jednak przesłanki nieważności postępowania sądowoadministracyjnego przeprowadzonego przez WSA, które ustawodawca enumeratywnie wylicza w art. 183 § 2 p.p.s.a. W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego w niniejszej sprawie, przed rozpoznaniem postawionych zarzutów, niezbędne jest przedstawienie w pierwszej kolejności zasad i podstaw uzasadniających unieważnienie znaku towarowego, w myśl przepisów mających zastosowanie z uwagi na aspekt temporalny sprawy. Wspomnieć zatem trzeba, że podstawę prawną rozstrzygnięcia organu, zaakceptowaną przez Sąd pierwszej instancji, stanowił art. 31 oraz art. 8 pkt 1 u.z.t., stosowane w tej sprawie na mocy art. 315 ust. 3 pwp. Zgodnie zatem z art. 8 pkt 1 u.z.t. niedopuszczalna jest rejestracja znaku, który jest sprzeczny z obowiązującym prawem lub zasadami współżycia społecznego. Z kolei z art. 31 u.z.t. wynika, że z wnioskiem o unieważnienie prawa z rejestracji znaku towarowego można wystąpić w okresie pięciu lat od daty rejestracji. Po upływie tego okresu z wnioskiem takim można wystąpić jedynie w stosunku do uprawnionego, który uzyskał rejestrację działając w złej wierze. Jest to niewątpliwie przepis zabezpieczający interesy uprawnionego przed zgłaszanym zbyt późno (bo po upływie lat pięciu) żądaniem unieważnienia jego znaku towarowego, który pozostawał przez ten czas w obrocie. Przepis ten statuuje tym samym tzw. zasadę niewzruszalności praw z rejestracji. W niniejszej sprawie art. 31 u.z.t. znajdował zastosowanie, zarówno w kwestii wskazanego wyżej "terminu prekluzyjnego" jak i w zakresie przesłanki zgłoszenia znaku w złej wierze, co było podstawą jego unieważnienia w powiązaniu z naruszeniem zasad współżycia społecznego, o których mowa w art. 8 pkt 1 u.z.t. Jak już wskazano, z art. 31 zd. 1 u.z.t. wynika gwarancja niewzruszalności każdego, nawet wadliwie zarejestrowanego, znaku towarowego. Owa gwarancja przestała jednak obowiązywać po wejściu w życie ustawy Prawo własności przemysłowej czyli od dnia 22 sierpnia 2001 r. Zachowała jednak swoje znaczenie i skutek w sytuacji, w której wskazany termin prekluzyjny upłynął jeszcze przed wejściem w życie powołanej ustawy (pwp). W niniejszej sprawie ów 5-letni termin ochrony znaku towarowego przewidziany w art. 31 u.z.t. upłynął przed wejściem w życie nowej ustawy, dlatego słusznie został powołany i zbadany w pierwszej kolejności, gdyż stanowił istotną przeszkodę do oceny wymienionych we wniosku Wawel S.A. w Krakowie podstaw unieważnienia z art. 7 ust. 1 i 2 u.z.t., które można byłoby ewentualnie procedować jedynie w razie ziszczenia się warunku z art. 31 zd. 2 u.z.t., tj. zgłoszenia znaku w złej wierze. Widać to wyraźnie w działaniach Urzędu Patentowego, bowiem jego rozstrzygnięcie bazuje w głównej mierze na art. 8 pkt 1 u.z.t., wiążąc zgłoszenie znaku w złej wierze z naruszeniem zasad współżycia społecznego. Oceniając zatem wyrażone na tym tle stanowisko WSA w Warszawie oraz Urzędu Patentowego RP należy zwrócić uwagę na zasady dotyczące oceny zaistnienia przesłanki złej wiary. Po pierwsze, wskazać należy, że tylko zła wiara istniejąca w dacie zgłoszenia znaku do rejestracji stanowi podstawę jego unieważnienia na mocy art. 8 pkt 1 u.z.t., albowiem wyłącznie wtedy można mówić o zaistnieniu tej negatywnej przesłanki rejestracyjnej (por. wyrok NSA z 12 kwietnia 2012 r. sygn. akt II GSK 374/11). Niewątpliwie przesłanka ta została w tej sprawie uwzględniona przy orzekaniu, bowiem badano okoliczności istniejące do momentu zgłoszenia znaku, co jednak nie oznacza, że dowody na tę okoliczność muszą również powstać przed tą datą. Mogą w takim przypadku zostać użyte również dowody powstałe już po zgłoszeniu znaku, jednakże odnoszące się do okoliczności sprzed daty zgłoszenia i taka też sytuacja występowała w sprawie niniejszej. Nadto Naczelny Sąd Administracyjny zauważa, że na Urzędzie Patentowym, w ramach stosowania art. 8 pkt 1 u.z.t., spoczywał istotny obowiązek powiązania złej wiary, stanowiącej równocześnie przykład naruszenia zasad współżycia społecznego, z określonym działaniem bądź zaniechaniem uprawnionego. Inaczej mówiąc, wystąpienie złej wiary przy zgłoszeniu znaku musiało zostać, i w tej sprawie w istocie zostało, uzasadnione okolicznościami stanu faktycznego ustalonego przez organ i zaakceptowanego przez Sąd pierwszej instancji. Istotne było zatem dokonanie przez urząd ustalenia okoliczności towarzyszących nie tylko samemu zgłoszeniu znaku, ale również całego otoczenia faktyczno-prawnego towarzyszącego na przestrzeni lat kształtowaniu się znaku "MICHAŁKI", jego używaniu, a następnie zarejestrowaniu. Kończąc ten wątek rozważań należy zaakcentować, że normę prawną wywodzoną z art. 8 pkt 1 u.z.t. należy interpretować szeroko. Oznacza to, że wskazana w nim wadliwość (naruszenie zasad współżycia), nie odnosi się li tylko do znaku jako takiego, ale obejmuje również wszelkie elementy podmiotowe, z jego zgłoszeniem związane. Innymi słowy, podstawę unieważnienia prawa ochronnego na tej podstawie prawnej mogą stanowić nie tylko cechy samego znaku towarowego, ale również wadliwe (naganne) zachowanie zgłaszającego. Tego rodzaju wykładnia ma swoje silne uzasadnienie w prawidłowo odczytanym znaczeniu art. 8 pkt 1 u.z.t. w powiązaniu z art. 31 u.z.t., przewidującego możliwość unieważnienia rejestracji znaku towarowego zgłoszonego w tzw. złej wierze. VIII. Jak wskazano, zła wiara zgłaszającego narusza zasady współżycia społecznego, uzasadniając unieważnienie tak zgłoszonego znaku towarowego. Jakkolwiek nie została ona wprost zdefiniowana, to jednak jest zdaniem Naczelnego Sądu Administracyjnego oczywiste, że katalog sytuacji rodzajowych uzasadniających przekonanie o działaniu zgłaszającego znak towarowy w złej wierze jest katalogiem bardzo obszernym oraz przede wszystkim otwartym. W złej wierze będzie więc pozostawał m.in. ten, komu Urząd Patentowy udowodni, że dokonał zgłoszenia znaku naruszając czyjeś prawo, nawet nieuregulowane formalnie, bądź też wkracza w sferę dobrych obyczajów kupieckich i związanego z nimi nieodzownie zaufania do działań kontrahentów (partnerów biznesowych), jak również ten kto świadomie działa z zamiarem szkodzenia innemu podmiotowi. Podkreślić jednak należy, że zła wiara nie musi w tym ostatnio wymienionym przypadku, wzorem znanej prawu karnemu przesłanki winy umyślnej w zamiarze bezpośrednim, uwzględniać bezpośredniego zamiaru szkodzenia innej osobie. Wystarczy, że okoliczności sprawy wskazują, na świadomość potencjalnego naruszenia praw innych osób lub wykorzystania panującej sytuacji dla własnych celów, z naruszeniem w efekcie tego cudzych interesów. W konsekwencji dokonanie zgłoszenia "wspólnego znaku", którego efektem jest zablokowanie możliwości używania go przez inne podmioty dotychczas z niego korzystające, jest bez wątpienia oznaką złej wiary. Odnosząc powyższe do stanu faktycznego niniejszej sprawy należy wskazać, że znak towarowy słowno-graficzny MICHAŁKI został zgłoszony na początku lat 90-tych XX wieku (1 marca 1991 r. - data zgłoszenia), w trakcie trwającej w Polsce transformacji ustrojowej, której jednym z elementów, poza istotną zmianą systemu politycznego, było przejście z gospodarki centralnie sterowanej do gospodarki rynkowej, której immanentną cechą jest z kolei własność prywatna i swoboda gospodarcza. Transformacji tej towarzyszyło wyczerpanie się dotychczasowej formuły funkcjonowania zakładów produkcyjnych, zarządzanych centralnie, bez uwzględniania w należytym stopniu przesłanki wyniku finansowego i realiów rynkowych, charakterystycznych dla gospodarki rynkowej. Z akt sprawy wynika przy tym, że skarżąca kasacyjnie (ściślej jej poprzednik prawny) legitymowała się wieloletnim doświadczeniem i praktyką w dziedzinie produkcji m.in. cukierków czekoladowych (działanie w branży cukierniczej). Jest to okoliczność przez nikogo nie podważana. Podkreślenia jednak wymaga także i to, że podmiot ten był poprzednio przedsiębiorstwem państwowym, funkcjonującym od lat 60-tych XX wieku w ramach organizacyjnego podporządkowania Zjednoczeniu Przemysłu Cukierniczego. To właśnie w ramach tego Zjednoczenia różne zakłady produkowały wyroby cukiernicze, wykorzystując tworzone, udoskonalane i ujednolicane receptury produkcyjne, wzajemnie sobie udostępniane i odgórnie "koordynowane" przez owo Zjednoczenie. Różne zakłady współtworzące Zjednoczenie wykorzystywały także oznaczenia towarowe produktów, stąd znak "Michałki" używany był w dużej skali przez co najmniej 3 zakłady (poprzednika skarżącej kasacyjnie, B. i H.). W ten sposób budowana była także rozpoznawalność tych oznaczeń na rynku, którą jednak wiązać należało z działaniem w ramach Zjednoczenia a nie indywidualnie przez zakład poprzednika skarżącej. Z akt sprawy jednoznacznie także wynika (por. decyzja Urzędu Patentowego z 12 lipca 2002 r., treść ugody zawartej w protokole rozpraw z 28 lutego 1994 r.), że zgłaszając znak do rejestracji poprzednik uprawnionego był świadomy wykorzystywania go przez inne podmioty, przy czym nie były to podmioty zupełnie mu obce, nieznane, a podmioty do niedawna współtworzące Zjednoczenie Przemysłu Cukierniczego, działające wspólnie i w sposób skoordynowany na rynku. Prawdą jest, że poprzednik prawny skarżącej kasacyjnie oświadczył, że "michałki" produkował od wielu lat i że celem który mu przyświecał przy zgłoszeniu znaku do rejestracji była chęć odróżniania swoich towarów od tych pochodzących od innych producentów, jednakże posiadających gorszą jakość. Nikt twierdzenia tego nie neguje, tak jak nikt nie może negować wkładu poprzednika strony w rozwój oznaczenia "MICHAŁKI". Nie może to jednak świadczyć o tym, że oznaczenie "MICHAŁKI" zgłoszono w dobrej wierze. Przeczy temu przede wszystkim świadomość zgłaszającego, że ów znak był używany na potrzeby zakładów współtworzących Zjednoczenie Przemysłu Cukierniczego, jak również zarejestrowanie go wedle receptury Zjednoczenia. Przemawia za tym także zachowanie poprzednika skarżącej kasacyjnie, który pod wpływem spraw wytoczonych przez dwóch innych producentów "MICHAŁKÓW" uznał w istocie ich zasadność potwierdzając, że tytuł do tego oznaczenia jest wypadkową wieloletnich działań podmiotów współtworzących Zjednoczenie. Co najmniej zatem trzy zakłady wchodzące w skład Zjednoczenia produkowały na dużą skalę "MICHAŁKI" od lat sześćdziesiątych XX wieku. Stosowały zatem to oznaczenie dla towaru jakim jest cukierek czekoladowy o odpowiednim rdzeniu. Potwierdza to zawarta ugoda, wyraźnie wskazująca, że wyrób "MICHAŁKI" bazuje na wspólnej technologii oraz przewidująca możliwość zarejestrowania zmienionych znaków (dwuczłonowych) w Urzędzie Patentowym. Poprzednik skarżącej kasacyjnie wiedział zatem, że "MICHAŁKI" produkowane były nie tylko przez niego i nie tylko on je oznaczał w taki sam sposób, ale że nazwę tę wykorzystywały z powodzeniem także inne podmioty, które nie były mu obce. Słusznie przy tym wywodzi organ i WSA, że nieważność zawartej ugody nie ma w sprawie znaczenia, liczy się bowiem wyrażone w niej stanowisko co do faktów, jakie miały miejsce w przeszłości. Świadomość zgłaszającego o tym, że wkracza w sferę, w której inne podmioty mogą w sposób w pełni uzasadniony rościć sobie równorzędne prawo do rejestrowanego oznaczenia, jak również fakt wycofania się z działań pod wpływem prawnej interwencji dwóch zakładów produkcyjnych, czy wreszcie zgłoszenie znaku po upadku poprzedniego ustroju i swoiste "zawłaszczanie" efektów wspólnej pracy wszystkich współtworzących Zjednoczenie, jest działaniem w złej wierze. Poprzednik prawny strony skarżącej kasacyjnie co najmniej powinien był sobie stan taki uświadamiać i brać go pod uwagę. Trudno przy tym oczekiwać, że w oficjalnych pismach czy stanowiskach strona zgłaszająca znak w złej wierze wprost wyartykułuje taki zamiar. Zła wiara wynika w tym przypadku z oceny ogółu zachowań strony, a nie z oficjalnej korespondencji. Dodać należy, że faktem potwierdzającym swego rodzaju "niepewność" zgłaszającego znak towarowy co do dokonanej rejestracji i wynikających z niej praw wyłącznych, jest także to, że jeszcze wiele lat po jego zarejestrowaniu dopuszczał on do funkcjonowania w obrocie tego rodzaju tożsamych oznaczeń, akceptując je, a nawet biorąc udział w działaniach w istocie promujących znaki z członem "MICHAŁKI". Potwierdza to tym samym jego nastawienie wyrażone w zawartej ugodzie, potwierdzającej, że prawa do znaku nie przynależą wyłącznie jemu. Dopiero z biegiem lat skarżąca kasacyjnie zaczęła rościć sobie prawo do zarejestrowanego znaku. Powyższe okoliczności słusznie zostały odczytane przez Urząd Patentowy oraz WSA, jako wskazujące, że rzeczywistym celem zarejestrowania znaku nie była jedynie chęć uczciwego z punktu widzenia zwyczajów kupieckich odróżniania swoich towarów od towarów innych producentów, stosujących oznaczenie "MICHAŁKI". Rejestrując znak strona zablokowała prawnie inne podmioty w możliwości korzystania z oznaczenia nie dość, że wspólnie wypracowanego w latach minionych, ale także takiego, które weszło na trwałe do języka i świadomości klientów jako oznaczenie rodzaju cukierka (por. wywody w sprawie II GSK 312/10). Nie ma przy tym znaczenia to, że nie wszystkie podmioty współtworzące poprzednio Zjednoczenie Przemysłu Cukierniczego korzystały z oznaczenia "MICHAŁKI". Prawo żądania unieważnienia danego znaku jako zgłoszonego w złej wierze zostało uwolnione od przesłanki posiadania w tym zakresie interesu prawnego. Organ przy tym dostatecznie wyraźnie ustalił, że znak towarowy był używany nie tylko przez skarżącą kasacyjnie, ale i inne podmioty. Podjęcie działań w celu rejestracji znaku po upadku poprzedniego systemu społeczno-gospodarczego, ze świadomością, że służył on poprzednio szerszemu gronu i przez nie był budowany, świadczy o istnieniu złej wiary. W trakcie trwania w Zjednoczeniu poprzednik prawny skarżącej kasacyjnie spółki nie podejmował działań, w celu zagwarantowania sobie praw wyłącznych do znaku, jaki miał rzekomo zostać tylko przez niego wykreowany. Podnoszone okoliczności w postaci normy z początku lat 60-tych XX wieku, jak i opakowania zawierającego nazwę "MICHAŁKI" z powołaniem się na ową normę nie przekreśla udowodnionego w sprawie faktu, że to w wyniku działania Zjednoczenia znak został uregulowany co do receptury docelowego towaru i wypromowany w świadomości obywateli. W całości należy przy tym zaakceptować stanowisko zaprezentowane w wiążącym wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 24 lutego 2011 r. sygn. akt II GSK 312/10, co do powszechnej znajomości znaku "MICHAŁKI" jako oznaczenia rodzaju cukierka. Podsumowując, poprzednik strony skarżącej kasacyjnie wiedział już w momencie dokonywania zgłoszenia znaku, o jego historii i okolicznościach kształtowania w powszechnym odbiorze, w szczególności zaś używania przez inne zakłady, współtworzące Zjednoczenie. Uzyskując prawo wyłączne w istocie dążył więc do zawłaszczenia wspólnego dorobku Zjednoczenia, zaś skutkiem tego jest prawo do wyłącznego posługiwania się oznaczeniem wypracowanym nie tylko przez poprzednika skarżącej kasacyjnie. Słusznie przy tym wskazuje organ i potwierdza to WSA, że wiodącym elementem tego znaku jest warstwa słowna, a nie graficzna, gdyż to ona wysuwa się zdecydowanie na czoło przy ocenie. Błędne jest zdaniem Naczelnego Sądu Administracyjnego powoływanie się przez stronę na wyrok Trybunału Sprawiedliwości z 11 czerwca 2009 r. sygn. akt C-529/07 (tzw. sprawa Lindt). W pełni uzasadnione są tezy wywodzone z tego wyroku, z tym jednak zastrzeżeniem, że stan faktyczny sprawy w której zapadło to rozstrzygnięcie jest dalece odmienny od stanu sprawy niniejszej. Zgodzić należy się ogólnie z tezą, że sama tylko świadomość zgłaszającego, że inna osoba używa oznaczenia identycznego lub podobnego dla towaru identycznego lub do złudzenia podobnego do oznaczenia zgłoszonego do rejestracji, nie stanowi per se o istnieniu złej wiary. Rzecz w tym, że w sprawie niniejszej nie jest to jedyny czynnik świadczący o złej wierze. Organ i WSA słusznie bowiem zwróciły uwagę na całą historię kształtowania się znaku "MICHAŁKI". Problemu w tej sprawie występującego nie można sprowadzić tylko i wyłącznie do prostego wskazania, że wiedza o jego używaniu przez innych nie świadczy o złej wierze. Występuje tu cały kompleks wzajemnie powiązanych okoliczności, z których wiedza o używaniu znaku "MICHAŁKI" przez inne podmioty jest tylko jednym z elementów. W kontekście powyższego za niezasadny należało uznać zarzut naruszenia prawa materialnego oznaczony nr II. Organ i WSA nie dokonały bowiem błędnej wykładni ani też niewłaściwego zastosowania art. 8 pkt 1 u.z.t. Z całą pewnością nie ma mowy o błędnej wykładni wskazanego przepisu, co z resztą nie zostało w skardze kasacyjnej w odpowiedni sposób wykazane. Organ i WSA prawidłowo rozumieją normę prawną wywodzoną z tej regulacji. Nie ma mowy o tym, aby WSA i Urząd Patentowy na jakimkolwiek etapie orzekania przyjęły, że do przyjęcia zaistnienia stanu zgłoszenia znaku w złej wierze wystarczy jedynie ustalenie, że w dacie zgłoszenia zgłaszający wiedział, że przed zgłoszeniem spornego znaku był on używany także przez inne podmioty dla takich samych towarów. Jak już wskazano, w niniejszej sprawie tezy takiej nie sformułowano. Nadto, chodzi nie tylko o samą świadomość używania znaku przez inne podmioty, ale o to jak doszło do jego powstania i jaką rolę odgrywało Zjednoczenie Przemysłu Cukierniczego. Opisane wyżej okoliczności kształtowania się znaku uzasadniały przyjęcie, że zła wiara zaistniała. IX. WSA nie naruszył także art. 134 § 1 p.p.s.a. w zw. z art. 7, art. 8, art 77 § 1, art. 80 oraz w zw. z art 77 § 4 k.p.a., art 107 § 3 k.p.a. i art. 78 § 1 k.p.a. czy też w zw. z art. 8 pkt 1 u.z.t. (zarzut nr I.1 skargi kasacyjnej). Strona uważa, że WSA nie rozpoznał sprawy w granicach skargi gdyż nie odniósł się do wszystkich zarzutów nią objętych, a przez to wadliwie doszedł do wniosków o zgłoszeniu znaku w złej wierze. Poglądu tego nie można podzielić z tej prostej przyczyny, że zarówno WSA, a wcześniej Urząd Patentowy, rozpoznały sprawę co do jej istoty, szczegółowo analizując przedłożony materiał dowodowy i wyciągając trafne wnioski końcowe. W istocie strona skarżąca kasacyjnie nie zgadza się z tą oceną, zwracając uwagę na brak dostatecznego rozważenia np. oświadczenia złożonego w ramach zawieranej ugody, które ma wprost wskazywać na brak złej wiary w zgłoszeniu znaku do rejestracji (powołano w nim cel zgłoszenia w postaci odróżniania lepszych gatunkowo towarów zgłaszającego), czy też wskazując na brak odniesienia się do kwestionowanego przez tę stronę wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 24 lutego 2011 r. sygn. akt II GSK 312/10, jako wadliwego. Stanowiska w tym względzie nie można podzielić przede wszystkim dlatego, że strona próbuje przedstawiać poszczególne, wymienione wyżej okoliczności, wyłącznie jednostkowo, bez powiązania ich z całokształtem dokonanych ustaleń, tworzących logiczną całość i pewien zbiór wadliwości. Jak już wyżej wskazano, trudno oczekiwać, aby podmiot rejestrujący znak towarowy w złej wierze, wprost to przyznał, czy to w samym zgłoszeniu, czy to w pismach odnoszących się do tego faktu. Na podkreślenie zasługuje więc to, że fakt złej wiary musi wynikać z całokształtu działań/zaniechań strony zgłaszającej i sytuacji, w której były one podejmowane. Ocenione obiektywnie działanie poprzednika skarżącej wskazuje, że zgłoszenia spornego znaku dokonano wykorzystując zawirowania czasów transformacji. To, że strona obecnie zapewnia, że nie miała na celu wykorzystać panującej wówczas sytuacji niczego nie zmienia, zwłaszcza zaś nie podważa jej zachowania, kiedy w obliczu dwóch spraw o unieważnienie znaku, zawiera ugodę, potwierdzającą, że ów znak to wspólne dobro wypracowane w ramach Zjednoczenia Przemysłu Cukierniczego. Odnośnie zaś do zarzuconego braku odniesienia się do wskazanego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 24 lutego 2011 r. sygn. akt II GSK 312/10, wyjaśnić przede wszystkim należy, że orzeczenie to nie może być w jakikolwiek sposób weryfikowane w ramach niniejszego postępowania. Już z tej przyczyny WSA w ogóle nie musiał podejmować w istocie polemiki z tym orzeczeniem, na co wskazuje strona skarżąca kasacyjnie. Wnioski i oceny płynące z ww. wyroku wiążą jednak w każdym postępowaniu w sposób, jaki może mieć na nie wpływ. Jakkolwiek więc Naczelny Sąd Administracyjny w niniejszym składzie w pełni podziela rozważania wyrażone w powołanym orzeczeniu, to jednak wskazuje, że stanowisko co do spopularyzowania nazwy "MICHAŁKI" jako oznaczenia rodzajowego (postrzeganego jako cukierki czekoladowe z nadzieniem), a nie odnoszącego się do konkretnego producenta, ma w niniejszej sprawie wpływ jedynie pomocniczy, wzmacniając dodatkowo przekonanie o dokonaniu zgłoszenia w złej wierze. X. Niezasadny jest także zarzut nr I.2 skargi kasacyjnej dotyczący naruszenia art. 141 § 4 p.p.s.a. poprzez błędne uzasadnienie zaskarżonego wyroku, w którym nie zostały wyjaśnione powody dla których zarzuty przeciwko decyzji Urzędu Patentowego podniesione w skardze nie zostały uwzględnione, jak również poprzez zawarcie w uzasadnieniu wewnętrznie sprzecznych oraz niejasnych twierdzeń, a przez to naruszenie obowiązku należytego wyjaśnienia motywów podjętego rozstrzygnięcia, co uniemożliwia kontrolę zaskarżonego wyroku. W orzecznictwie Naczelnego Sądu Administracyjnego prezentowany jest jednolity pogląd, że wadliwość uzasadnienia wyroku może stanowić przedmiot skutecznego zarzutu kasacyjnego z art. 141 § 4 p.p.s.a. wyłącznie w sytuacji, gdy sporządzone jest ono w taki sposób, że niemożliwa jest w ogóle kontrola instancyjna zaskarżonego wyroku, a także nie rozpatrzono istoty sprawy. Treść uzasadnienia wyroku Sądu pierwszej instancji powinna zatem umożliwiać zarówno stronom postępowania, jak i Naczelnemu Sądowi Administracyjnemu, prześledzenie toku rozumowania sądu i poznanie racji, które stały za rozstrzygnięciem o zgodności bądź niezgodności z prawem zaskarżonego aktu administracyjnego. Tworzy to tym samym po stronie wojewódzkiego sądu administracyjnego obowiązek wyjaśnienia motywów podjętego rozstrzygnięcia, tak aby nie budziło ono wątpliwości co do gruntowności dokonanej analizy sprawy przez WSA. Wadliwość uzasadnienia wyroku może więc stanowić przedmiot skutecznego zarzutu naruszenia art. 141 § 4 p.p.s.a. wówczas, gdy uzasadnienie to nie zawiera stanowiska co do stanu faktycznego przyjętego za podstawę zaskarżonego rozstrzygnięcia (tak uchwała 7 sędziów NSA z 15 lutego 2010 r. sygn. akt II FPS 8/09) lub sporządzone jest w taki sposób, że nie jest w ogóle możliwa kontrola instancyjna zaskarżonego wyroku. W ramach tego zarzutu niedopuszczalne jest natomiast formułowanie twierdzeń, które w istocie wskazują na brak przekonania strony argumentami, jakimi posługuje się Sąd pierwszej instancji. Przy czym dotyczy to w szczególności sytuacji podkreślania przez stronę w ramach tego zarzutu, braku wyjaśnienia przez Sąd pierwszej instancji określonego stanowiska zajętego w sprawie. Brak przekonania strony skarżącej kasacyjnie o trafności wydanego w sprawie rozstrzygnięcia, w tym co do przyjętego kierunku wykładni i zastosowania prawa, czy też odnośnie do oceny zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, której rezultat nie koresponduje z oczekiwaniami wnoszącego skargę kasacyjną, nie oznacza wadliwości uzasadnienia wyroku i to w stopniu mogącym mieć istotny wpływ na wynik sprawy. To więc, że stanowisko WSA jest odmienne od prezentowanego przez wnoszącego skargę kasacyjną nie oznacza jeszcze, że uzasadnienie wyroku zawiera wady konstrukcyjne, które uzasadniają uchylenie wydanego w sprawie rozstrzygnięcia. Polemika z merytorycznym stanowiskiem WSA nie może sprowadzać się do zarzutu naruszenia art. 141 § 4 p.p.s.a. Poprzez zarzut naruszenia tego przepisu nie można bowiem skutecznie zwalczać, ani prawidłowości przyjętego za podstawę orzekania stanu faktycznego, ani stanowiska sądu co do wykładni bądź zastosowania prawa (por. np. wyroki NSA z 26 listopada 2014 r. sygn. akt II OSK 1131/13; 20 stycznia 2015 r. sygn. akt I FSK 2081/13; 12 marca 2015 r. sygn. akt I OSK 2338/13; 18 marca 2015 r. sygn. akt I GSK 1779/13). Uzasadnienie kontrolowanego wyroku, wbrew polemicznym w swej istocie uwagom strony skarżącej kasacyjnie, realizuje wymagania z art. 141 § 4 p.p.s.a. Wynika z niego wprost co zostało uznane przez WSA za przemawiające za oceną zgłoszenia znaku w złej wierze. Dokonano także kompletnej oceny całości materiału dowodowego i nie ma mowy o wewnętrznej sprzeczności stanowiska Sądu pierwszej instancji. O tej sprzeczności nie świadczy w szczególności fakt innego niż prezentowane w skardze odczytania stanowiska poprzednika skarżącej co do powodów zgłoszenia znaku, czy też opierania złej wiary jedynie na wiedzy zgłaszającego o wykorzystywaniu spornego oznaczenia także przez inne podmioty. Strona skarżąca kasacyjnie nie chce dostrzec, że kwestia używania oznaczenia "MICHAŁKI" przez inne podmioty na rynku nie była ani jedynym ani tym bardziej wyłącznym powodem uwzględnionym przy ocenie złej wiary. Wyraźnie wskazano bowiem na całokształt zachowań zgłaszającego, podkreślając m.in. jego udział w Zjednoczeniu Przemysłu Cukierniczego i wykreowania przez nie znaku "MICHAŁKI". Podobnie należy wskazać, że niezasadne jest twierdzenie o braku uwzględnienia naruszenia przez wnioskodawcę zasady Estoppel ujętej w łacińskiej paremii "venire contra factum proprium". Już z tej przyczyny, że od wnioskującego o unieważnienie nie można żądać wykazania interesu prawnego w domaganiu się unieważnienia prawa ochronnego do znaku, kwestię tę należało pominąć. Jednakże na marginesie wyjaśnić należy, że w myśl przywoływanej wyżej zasady, istnieje przeszkoda uniemożliwiająca powołanie się przez dany podmiot na fakty czy okoliczności sprzeczne z jego poprzednimi oświadczeniami lub czynnościami. Dany podmiot, jeżeli prezentował świadomie określone stanowisko (zachowanie), nie może się później powoływać na jego bezprawność czy brak związania, zwłaszcza jeżeli inny podmiot zaakceptował tę praktykę. W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego naruszenie owej zasady jest widoczne raczej w zachowaniu skarżącej kasacyjnie, która próbuje obecnie deprecjonować ugodę zawartą przez jej poprzednika prawnego, a która uchroniła zarejestrowany znak przed unieważnieniem jeszcze w I połowie lat 90-tych XX wieku i wprost świadczyła o genezie spornego oznaczenia. Kończąc rozważania w zakresie zarzutu naruszenia art. 141 § 4 p.p.s.a. Naczelny Sąd Administracyjny wyjaśnia, że jakkolwiek za posiadające pewną wartość, zwłaszcza porządkującą schemat wypowiedzi, uznać należy odnoszenie się przez WSA do zarzutów skargi czy innych pism procesowych stron, niejako "krok po kroku" (z zastosowaniem swoistej metody: "zarzut - stanowisko wobec niego"), to jednak nie jest to ani prawem narzucone rozwiązanie, ani też nie będzie ono w każdej sytuacji konieczne, a nawet pożądane (zwłaszcza wobec oczywiście niezasadnych zarzutów skargi, na które Sąd pierwszej instancji odpowiada poprzez przedstawianie rzeczowej oceny istoty sprawy, faktów i norm mających w niej zastosowanie). WSA nie jest zatem zobowiązany do analizowania "krok po kroku" wszystkich uchybień podnoszonych w skardze i kolejnego ich omawiania. Wystarczające jest, aby z uzasadnienia wyroku wynikało wyjaśnienie zajętego stanowiska i ocena podniesionych uchybień w kontekście obowiązku kontroli zaskarżonego aktu, także w pewnym ogólnym całokształcie sformułowanych zarzutów i istoty kontrolowanych rozstrzygnięć administracyjnych. Możliwe jest zatem zbiorcze (niejako problemowe) odniesienie się do zarzutów skargi zamiast ich osobnego omawiania. Jak jednak wskazano, kwestią wiodącą w takim przypadku jest to, aby wywód Sądu pierwszej instancji wskazywał dlaczego w sprawie doszło do takiego rozstrzygnięcia jak orzeczone w wyroku. XI. Chybione są także zarzuty nr I.3 i I.4 skargi kasacyjnej, które wskazują na naruszenie art. 145 § 1 pkt 1 lit. a) i c) oraz art. 151 p.p.s.a. Powołane przepisy mają charakter czysto wynikowy i ich skuteczne "zarzucenie" wymaga przede wszystkim powiazania z normami prawa materialnego bądź procesowego. W skardze kasacyjnej takiego zestawienia nie dokonano. Reasumując, Naczelny Sąd Administracyjny nie znalazł podstaw by uwzględnić skargę kasacyjną, w związku z tym orzekł o jej oddaleniu na podstawie art. 184 p.p.s.a.

Informacje o sprawie

Data wpływu
17 lipca 2020
Symbol z opisem
6460 Znaki towarowe
Hasła tematyczne
Własność przemysłowa
Skarżony organ
Urząd Patentowy RP
Sędziowie
Dorota Dąbek Marcin Kamiński /przewodniczący/ Wojciech Sawczuk /sprawozdawca/

Powołane przepisy

Inne orzeczenia w tej sprawie

Powiązane dokumenty

Źródło urzędowe: Naczelny Sąd Administracyjny